Kupowanie kosmetyków
0648c4ba-5dcb-4243-84ce-3e0d107b6ada_20090917022844_Kosmetyki43

Polowanie na nowe kosmetyki jest niezwykle przyjemne - o czym z pewnością może poświadczyć zdecydowana większość z nas. Każdy etap poszukiwań nowych sposobów na upiększenie się jest zarówno rajcowny, fascynujący jak i interesujący. Właściwie wynajdowanie sobie nowych kosmetyków jest swego rodzaju hobby - i to z gatunku tych, których zrozumienie przez płeć przeciwną przychodzi bardzo ciężko. Faceci kapują o co chodzi ze sztuką makijażu i kolekcjonowania kredek, podkładów, błyszczyków, cieni do powiek, tuszu, szminek, korektorów, balsamów i tak dalej dopiero wtedy, kiedy mają przed nosem efekt końcowy. A przecież to "zaledwie" finał, zmysłowe zakończenie ogromu pracy wywiadowczej, koncepcyjnej oraz artystycznej. No i fizycznej, rzecz jasna, bo przecież ktoś musi po tych wszystkich sklepach biegać ;) Dla zabawy postanowiłam spisać trzy etapy udanego "polowania" na nowy kosmetyk. A jak to wygląda w Waszym przypadku? Na początku jest bodziec do zakupu czegoś nowego, a tych bodźców mogą być setki. Najpoważniejszym jest oczywiście nuda. Nie ma co robić? No to wybierzmy się na zakupy :) Są jednak groźniejsze odmiany nudy na przykład nuda związana z długo nie zmieniającym się image (wtedy trzeba przecież wprowadzić jakieś innowacje do makijażu) oraz najgroźniejsza ze wszystkich nud: rutyna w związku. Wtedy nowe kosmetyki mogą wprowadzić do codzienności nieco tak potrzebnych barw oraz smaków. Czasami wyprawa do drogerii spowodowana jest nieco bardziej przyziemnymi sprawami: trafiającą w czuły punkt reklamą telewizyjną (marketing szczególnie skuteczny jest w przypadku gorących nowości znanych marek) albo rekomendacją lub dwoma usłyszanymi od koleżanek przy tiramisu i kawie. Jest jeszcze jeden powód, dla którego kupuję nowe kosmetyki - po prostu to lubię, no i mam w sobie żyłkę kolekcjonerki :) Drugim etapem jest już samo polowanie na konkretne marki i produkty - przy czym koniecznie muszę obejść co najmniej kilkanaście drogerii, galerii handlowych i sklepów. Muszę mieć pewność, że kosmetyki kupię w najlepszej ofercie. A na końcu... A na końcu jest już tylko zabawa z nowym nabytkiem.